
Zanim półki sklepowe zapełniły się kolorowymi pudełkami z bateriami, dzieci na śląskich podwórkach potrafiły bawić się godzinami zwykłym bączkiem, szmacianą lalką czy kilkoma szklanymi kulkami. Te proste, dziś już niemal zapomniane zabawki mają w sobie coś, czego brakuje wielu współczesnym gadżetom – uczą cierpliwości, wyobraźni i cieszenia się małymi rzeczami. W tym artykule przypominamy śląskie zabawki z dawnych lat i podpowiadamy, co z tego dziecięcego świata może zaciekawić dzisiejszego bajtla.
Spis treści
W czasach, gdy sklepowa oferta była znacznie skromniejsza niż dziś, wiele zabawek po prostu powstawało w domu. Szmaciane lalki z warkoczykami z wełny i kolorowym fartuszkiem szyły mamy i babcie – dziewczynki czesały im włosy, ubierały je i woziły w samodzielnie skleconych wózeczkach. Chłopcy z kolei często dostawali od ojców czy dziadków proste, drewniane zabawki wystrugane wieczorami, po powrocie z pracy – konika na kiju, drewniany samochodzik czy prosty pistolet na gumkę.
W wielu śląskich rodzinach, gdzie ojciec czy dziadek pracował w kopalni albo hucie, zabawki dla dzieci powstawały też z materiałów „pożyczonych” z zakładu pracy – kawałków blachy, drutu czy drewnianych odpadów. To właśnie z takich, pozornie nic niewartych resztek, powstawały samochodziki, bączki czy proste konstrukcje do zabawy na podwórku.
Jedna z najbardziej kultowych zabawek swoich czasów – blaszany bączek nakręcało się specjalnym tłokiem umieszczonym u góry, po czym puszczało na ziemię, gdzie wirował, wydając charakterystyczny, brzęczący dźwięk. Dzieci rywalizowały o to, czyj bączek zakręci się najdłużej – prosta zabawa, która potrafiła zająć całe popołudnie.
Towarzyszka zabaw niejednej małej dziewczynki – uszyta ręcznie, z warkoczykami z wełny i kolorowym fartuszkiem. W przeciwieństwie do dzisiejszych lalek nie miała mrugających oczu ani nagranych dźwięków, ale właśnie dzięki swojej prostocie zachęcała do wymyślania własnych historii i zabaw.
Charakterystyczna, kołysząca się zabawka, która – niezależnie od tego, jak mocno się ją popchnęło – zawsze wracała do pozycji pionowej. Często miała formę marynarza, zwierzątka lub postaci przypominającej rosyjską matrioszkę, a jej delikatne dzwonienie przy kołysaniu uspokajało najmłodsze dzieci.
Drewniany koń, który dzięki zaokrąglonym podstawom pozwalał na rytmiczne kołysanie się w przód i w tył. Dla wielu dzieci to była pierwsza „przejażdżka” i ulubiona zabawka na długie godziny – szczególnie ceniona, bo często ręcznie wykonana przez kogoś z rodziny.
Małe, kolorowe szklane kulki, które toczono po ziemi lub bruku, próbując trafić w kulki przeciwnika i „wygrać” je dla siebie. Prosta, tania zabawa, którą można było prowadzić właściwie wszędzie – na podwórku, chodniku czy w szkolnym korytarzu.
Uniwersalna zabawka, z której dzieci budowały wieże, domki, a nawet całe miasteczka. W przeciwieństwie do gotowych zestawów znanych dziś, dawne klocki dawały dziecku pełną swobodę – nie było jednej „właściwej” konstrukcji do złożenia.
Niewielkie, solidne autka z blachy lub metalu, często malowane w żywe kolory. Dzieci organizowały z nimi wyścigi na podwórkowych chodnikach albo budowały całe „miasteczka” z ulicami rysowanymi kredą.
Małe, plastikowe lub metalowe figurki, z których chłopcy układali całe bitwy i historie na dywanie czy podłodze. Prosta zabawka, która rozwijała wyobraźnię i umiejętność opowiadania własnych historii.
Współczesne dzieci mają dostęp do zabawek znacznie bardziej rozbudowanych technologicznie – ale to nie oznacza, że proste, dawne przedmioty straciły swoją wartość. Wręcz przeciwnie:
Nie trzeba szukać oryginalnych, sprzed dekad przedmiotów, żeby zainteresować dziecko tym tematem. Oto kilka pomysłów:
Warto pamiętać, że dawne zabawki – niezależnie od tego, czy bawiły się nimi dzieci na Śląsku, czy w innych regionach Polski – łączyła jedna cecha: prostota, która zostawiała mnóstwo miejsca na wyobraźnię. To właśnie ta cecha sprawia, że warto od czasu do czasu odłożyć na bok nowoczesne, elektroniczne zabawki i zaproponować dziecku coś dawnego – choćby na chwilę, dla samej radości odkrywania, jak bawili się rodzice czy dziadkowie.
Śląskie podwórka dawnych dekad tętniły życiem dzięki prostym, często ręcznie robionym zabawkom – bączkom, szmacianym lalkom, drewnianym konikom czy szklanym kulkom. Choć dziś wydają się skromne w porównaniu do współczesnych gadżetów, wciąż mają ogromną wartość edukacyjną i emocjonalną – uczą cierpliwości, kreatywności i budują więź między pokoleniami.
Jeśli szukacie sposobu na to, by wspólnie z dzieckiem odkrywać śląską tradycję – nie tylko poprzez zabawki, ale też muzykę i bajkowe postacie – zajrzyjcie na kanał Bajtel Nuta. A w naszym sklepie znajdziecie maskotki, które – choć nowoczesne w wykonaniu – niosą ze sobą podobnego ducha bliskości i ciepła, co dawne, ręcznie robione zabawki.
Jaką zabawkę z dzieciństwa wspominacie najcieplej? Podzielcie się w komentarzu – może odświeżycie ją razem ze swoim dzieckiem!

